Work Text:
Mycroft Holmes był znany z swojej chłodnej i stoickiej postawy. Sarkastyczne uśmieszki, chłodne spojrzenia i spokojne, stonowane wypowiedzi. Nie miał znajomych a tym bardziej przyjaciół, poza jednym – Gregorym Lestradem. On nie był jak wszyscy. Holmes nie potrafił powiedzieć co pociągało go w Gregu, który był jego przeciwieństwem. Był bardzo towarzyski, ciepły i przyjacielski. Miał całą masę znajomych i grupkę przyjaciół. Ich przyjaźń szybko przerodziła się w związek. Obydwoje czuli się bardzo komfortowo z sobą. Greg nie powiedział Mycroftowi o jednej bardzo ważnej rzeczy na temat swojej przeszłości, nie powiedział mu, że jest osobą transpłciową. Czuł się tak jakby go oszukiwał nie mówiąc mu całej prawd. Wiedział, że jego partner jest wyrozumiały i zrozumiałby, dlaczego nie powiedział mu od razu. Stwierdził, iż jest przyparty do mury. Skryty i chłodny Mycroft unikający jakiegokolwiek kontaktu fizycznego z drugim człowiekiem zaczął coraz częściej inicjować kontakt cielesny - chwytając za rękę, częstsze skradanie pocałunków czy łapanie za talię jak szli koło siebie. Bał się, że sam odkryje prawdę w trakcie wędrówki po jego ciele. Wcięcie w talii, szersze biodra, delikatna linia szczęki. Wszystkie wskazówki naprowadziły by jego bystrego chłopaka na odpowiedź co jest z nim nie tak. Postanowił sam wyjść do Mycrofta zanim będzie za późno.
Siedzieli aktualnie na kanapie oparci o siebie i oglądali film. “Mycroft” powiedział nagle “Muszę coś ci powiedzieć” dodał po chwili, gdy oczy młodszego mężczyzny patrzył prosto na jego twarz. “Nie byłem z tobą do końca szczery... Jest jedna rzecz, której nie wiesz” jego głos drżał i jąkał się. “Zrozumiem, jeśli będziesz chciał po tym odejść ode mnie jak najbardziej zrozumiem i nie będę miał z tym problemu, nie byłbyś pierwszym...” krążył wokół tematu, bojąc się to powiedzieć, boi się jego reakcji. “Gregory cokolwiek chcesz powiedzieć musisz wiedzieć, że przekonanie mnie do zmiany moich uczuć w stosunku do ciebie jest trudne, jeśli nie niemożliwe .” zapewnił chwytając go za rękę i ściskając ją. “Proszę Powiedz mi o co chodzi” dodał ściszonym, zmartwionym tonem. “Bo j-ja nie jestem prawdziwym mężczyzną, urodziłem się w ciele kobiety, ale w głowie jestem facetem.” powiedział na jednym wdechu a jego oczy się zaszkliły. “ kochanie , to nic nie zmienia, moje uczucia do ciebie się nie zmieniły. Jesteś prawdziwym mężczyzną i nie możesz w to wątpić. Nie wiem czemu pomyślałeś, że mógłbym chociaż pomyśleć o opuszczeniu cię.” powiedziawszy to przyciągnął do siebie starszego mężczyznę i zamknął go w szczelnym uścisku. Greg wtulił głowę w zagłębię szyi Mycrofta, przyciągnął go do siebie mocniej i bardziej wtulił się w partnera.
Siedzieli w takiej pozycji przez dłuższą chwilę, uspokajając się po intensywnej chwili. “Czy mogę zadać ci pytanie, Gregory?” zapytał delikatnie Holmes. “Oczywiście, że tak” opowiedział niepewnie bojąc się o czym może być to pytanie. Większość jego poprzednich partnerów i partnerek pytała o złe rzeczy jak deadname, genitalia. Wiedzie, że Mycroft nie jest jak inni, ale spodziewał się najgorszego. “Czy mógłbyś mi coś o tym opowiedzieć?” zapytał nieśmiało “Bo szczerze mówiąc moja wiedza na ten temat jest bardzo ograniczona i powierzchniowa, a nie chce powiedzieć czegoś głupiego z mojej nie wiedzy i cię zranić” Mycroft był bardzo zawstydzony swoją niewiedzą, był człowiekiem, który lubił wiedzieć. Na twarzy Grega pojawił się szczery ciepły uśmiech, bardzo lubił opowiadać o rzeczach, na których się zna a ogół transpłciowości to było coś co zna od podszewki.
Greg spędził kolejne pół godziny prowadzając swojego chłopaka między innymi w nomenklaturę o transpłciowych tematach. Powiedział mu o rodzajach Bandungu i jego praktycznych doświadczeniach, które nawiasem mówiąc było bardzo szerokie, bo Greg bardzo odczuwa dysforię klatki piersiowej i zawsze szukał sposobu, dzięki któremu będzie wyglądał bardziej płasko mimo wielu prób dalej najlepszą obcują nadal pozostały bindery z gc2b. Było coś o testosteronie i operacjach dołu (której Lestrade nie planuje), w ogóle rozmowa bardzo przyjemna dla obu stron. Mycroft zadawał dociekliwe pytania, a Greg ochoczo na nie odpowiadał z szczegółami. W trakcie rozmowy przenieśli się do kuchni, gdzie zrobili sobie herbatę, wracając z parującymi kubkami, usiedli na kanapie pogrążając się w przyjemnej ciszy.
- Mówiłeś o dysforii płciowej - odezwał się Mycroft, na co Greg tylko przytaknął głową - Czy byłbyś w stanie opisać mi jakie to uczucie, kiedy jej się doświadcza?
- Mm. To jest tak jakbyś ubrał bardzo drapiący sweter, czujesz jak cię on swędzi, ocierając się o twoją skórę. Chcesz go natychmiast z siebie ściągnąć. Z dysforią jest podobnie, czujesz to tak jakby twoje ciało swędziało od środka chce ją ściągnąć problem polega na tym, że nie da się ściągnąć własnej skóry - odpowiedział spokojnie Greg drżąc na wspomnienie tego uczucia.
* * *
Rozmowa na temat trans płciowości Grega odbyła się miesiąc temu, jego dysforia zmalała przez ciągłe wspieranie jego chłopaka, ale dziś to było zdecydowanie za dużo . Jedna osoba na uczelni powiedziała do niego “biegasz jak baba” był świadom, że to był tylko żart, ale dysforia nigdy nie musi być logiczna i racjonalna. Od razu, gdy wrócił do domu rzucił swoje rzeczy przy drzwiach wejściowy do mieszkania i udał się do sypialni. Przebrał się nie ściągając swojego bindera w o wiele za duży dres i schował w pościeli swojego łóżka. Starał się skupić swoje myśli na czymś innym, ale one i tak wracały do punktu wyjścia. Leżał tam przez co najmniej kilkanaście minut pogrążony w czarnych myślach, zanim zasną z przemęczenia fizycznego i psychicznego dnia. Był tak pogrążony w śnie, że nie usłyszał dzwoniącego telefonu piętro niżej.
Mycroft próbował dodzwonić się do swojego chłopaka od godzin . Greg kończył zajęcia o szesnastej, zazwyczaj w domu było o siedemnastej, była godzina dwudziesta a dalej nie dał Mycroftowi znaku życia. Zmartwiony nastolatek stwierdził sprawdzić mieszkanie swojego partnera, do którego dostał klucze jakiś czas temu.
Na początku upewnił się, że dzwonienie do drzwi mieszkania nie przywoła właściciela. Drżącymi rękami wyciągnął pęk kluczy do budynku i ulokował właściwy w zamku. Kiedy zamki ustąpiły wszedł do mieszkania. Ściągnął buty i płaszcz, rozpoczynając przeczesywanie mieszkania. Zaczął od salonu, następnie kuchnia i łazienka. Na końcu postanowił zajrzeć do jego sypialni. W pokoju zastał partnera zawiniętego w pościel. Jego klatka piersiowa rytmicznie się unosiła co bardzo go uspokoiło. Ściągnął marynarkę i odłożył ją na oparcie krzesła biurkowego stojącego przy biurku; postanowił poczekać, aż jego partner się obudzi. Był świadomy, że to był ciężki dzień dla Grega – jego rzeczy leżały porzucone przy drzwiach, a ubrania leżały w kupce przy biurku. Usiadł koło łóżka opierając głowę na materacu i szafce nocnej tak by cały czas patrzeć na młodszego mężczyznę.
Nie musiał jakoś długo czekać aż Greg się obudzi, nastąpiło to zalewie pół godziny po jego przyjściu. Lestrade delikatnie otworzył zaspane oczy, ziewając.
- Dzień dobry Gregory – powiedział cicho Mycroft.
- Myc, co ty tutaj robisz? – zapytał zaspanym zdziwionym głosem.
- Nie odbierałeś ode mnie telefonu – jego głos był ściszony i miękki – Martwiłem się, że coś się stało.
- Przepraszam, że cię zmartwiłem. Miałem po prostu ciężki dzień i potrzebowałem to przeprocesować.
- Nie mam do ciebie o to żalu, rozumiem, że musiałeś odpocząć po przeżyciach minionego dnia – Uśmiechnął się delikatnie do ciemnowłosego – Czy chciałbyś o tym porozmawiać?
- Jedna osoba na uczelni powiedział, że biegam jak baba. Ja wiem, że to był żart i moje zachowanie jest irracjonalne i nie powinienem tak reagować na zwykły żart, ale wkońcu emocje nie są racjonalne – zaśmiał się gorzko.
- Oh Greg – Mycroft rzadko używał zdrobnienia jego imienia, jednak, kiedy to robi chce podkreślić wypowiadane słowa – Masz prawo przeżywać swoje emocje, nie ważne jak bardzo irracjonalne to się wydaje, emocje nie opierają się na logice i chłodnej kalkulacji. Każdego dotykają różne rzeczy – Mycroft po powiedzeniu tego pochylił się nad Gregiem by przytulić go mocno.
- Dziękuję ci Myc, że jesteś – wyszeptał w ramię Mycrofta.
- Zawsze będę – Mycroft przesunął ręką po plecach Grega. Poczuł pod palcami materiał binder, ledwie wyczuwalne zgrubienia materiału, gdyby ktoś nie wiedział co to może być nie zorientował się, że coś może być nie tak. Znając plan dnia swojego partnera, który zaczynał dzień o siódmej rano by wykonać swój poranny trening i zdążyć na dziewiątą na uczelnię co daje nam około 8-9h noszenia bindera. Było już po dwudziestej pierwszej co łącznie daje nam 12 godzin. – Gregory czy ty masz na sobie nadal binder? – zapytał najdelikatniej jak umiał, nie chciał dodawać zmartwień kochankowi, ale martwił się o niego. To pytanie zmroziło Grega, wiedział, że jego partner robi to z troski o jego zdrowie i bezpieczeństwo. Wkońcu sam miesiąc temu opowiadał mu o możliwych konsekwencjach noszenia za długo lub nieodpowiedniego bindera.
- Przepraszam kochanie, ale czułem się tak paskudnie jak wróciłem od domu i… – zaczął się tłumaczyć, ale delikatny pocałunek na ustach skutecznie go uciszył.
- Nie mam do tego żalu, po prostu się martwię – wyjaśnił – Myślisz, że dałbyś radę go teraz zdjąć, jeśli moja obecność ci przeszkadza mogę iść do domu – zaproponował.
- Chyba możesz zostać, pójdę tylko do łazienki się ogarnąć, a ty w tym czasie zrób nam herbatę – opowiedział całując Mycrofta w policzek wstając i udając się do łazienki.
Kiedy Mycroft parzył herbatę w kuchni Greg stał przed lustrem patrząc na swoją klatkę piersiową. Miał na sobie bluzę, ale mimo wszystko było widać. To miał być pierwszy raz, gdy będzie z nim bez bindera czy nawet tapów. Jego balast nie był duży, ale nadal się odznaczał pod bluzą. Opukał twarz woda szepcząc do siebie słowa motywacji i ruszył do wyjścia. Jego chłopak siedział na sofie z kubkiem w ręku, drugi leżał na stoliku do kawy przed małym telewizorem, na którym najczęściej oglądali filmy, kiedy postanowili pędzić wieczór w malutkim mieszkaniu Grega.
- Mam jedną małą prośbę, Myc – zaczął delikatnie.
- Jaką mój drogi?
- Czy mógłbyś nie dotykać mojego tułowia? – powiedział na jednym wdechu – Ramiona i ręce są w porządku, ale całą resztę wole unikać – sprecyzował.
- Oczywiście kochanie, cokolwiek tylko co sprawi, że będziesz czuć się komfortowo – uśmiechnął się do niego i wyciągnął rękę by zachęcić starszego mężczyznę do dołączenia na sofie.
Rozmowa im się bardzo kleiła. Obydwaj stracili poczucie czasu i nie zorientowali się, kiedy wybiła pierwsza w nocy.
- Cholera – mruknął Mycroft, kiedy zerknął na ekran telefonu – Już pierwsza w nocy. Dobrze, że jutro nie mam żadnych zajęć w innym wypadku miałbym problem – Ostatnią część powiedział bardziej do siebie. W jego głowie zaczęły się już kłębić myśli jak tu o takiej godzinie dotrzeć do jego domu. Czysto teoretycznie mógłby poprosić Grega o możliwość przespania się na jego kanapie, nie chciał się jednak narzucać więc sam nie wyszedł z tą propozycją
- Jeśli chcesz możesz zostać u mnie na noc, powinienem mieć jakąś większą piżamę. Mogę iść spać na kanapie wiem, że moje łóżko a tym bardziej kanapa nie jest tak wygodna jak twoje łóżko, ale… - każde zdanie padało coraz to ciszej. Obydwoje byli świadom przepaści ekonomicznej pomiędzy nimi, żaden nie poruszał tej kwestii.
- Kochanie kanapa będzie w porządku nie chcę ci łóżka kraść – zaśmiał się cicho.
- Jeszcze jest opcja spania w dwoje na moim łóżku chociaż nie wiem czy się na nim pomieścimy nie jest jakieś wielkie – zaproponował starając się brzmieć luźno, ale wcale nie był rozluźniony wkońcu właśnie zaproponował swojemu chłopakowi spanie w jednym łóżku.
- Jeśli tylko będziesz się z tym czuć komfortowo jestem za, nie naciskam – po powiedzeniu tego delikatnie pocałował Grega, ledwie musnął jego wargi swoimi.
- Byłbym tym zaszczycony – odpowiedział delikatnie uśmiechnięty chłopak – Pójdę poszukać ci jakieś piżamy, czy mógłbyś umyć kubki po naszej herbacie? – Mycroft odpowiedział tylko skinieniem głosy i poszedł do kuchni razem z brudnymi naczyniami.
Kiedy obydwoje byli już umyci i ubrani w piżamy – Greg z względu na dysforię ubrał jeszcze bluzę pomimo świadomości, że będzie się w nocy gotował, udali się do łóżka. Mycroft położył się najbardziej z kraju jak się da nie chcą przez przypadek dotknąć złej części ciała niższego.
- Dobranoc Myc – powiedział gasząc lampkę nocna
- Słodkich snów Gregory – opowiedział ziewając.
